Lazy day


  Hejj!
 Mamy zimę?! Możliwe, że zaraz ktoś z was po tym co napisałam będzie się sprzeczał, że wcale nie ma zimy.
 Zimy... faktycznie nie ma, kalendarz trzyma się jeszcze jesieni, a do zmiany pory roku zostało 24 dni. Już jutro będzie grudzień, jest to chyba miesiąc, który dla większości kojarzy się z czasem świąt i mikołajem, śniegiem, prezentami, spotkaniem z rodziną, cieplutkim kocem, choinką i... można wymieniać tak bez końca.
W dzisiejszym poście może i będzie też trochę zimowo, ale przeważnie chciałam wam pokazać kilka rzeczy, które w pochmurny zimny dzień, mogą sprawić wiele radości.

Nie wiem, czy tylko ja tak mam, że lampki choinkowe szczególnie kojarzą mi się z zimową atmosferą. A dodatkowo dodają wiele uroku, jako ozdoba pokoju.

Już w październiku szukałam książki odpowiedniej dla mnie, takiej która szczególnie przypadnie mi do gustu. Znalazłam, dwa dni później byłam w empiku, aby zakupić lekturę, po czym okazało się, że do wydania książki trzeba czekać cały miesiąc. Gdy tylko książka zjawiła się w sklepach, od razu wiedziałam, że muszę ją mieć. Ten zakup to był strzał w dziesiątkę!
 "W śnieżną noc" to trzy nastrojowe, romantyczne, a zarazem dowcipne opowiadania, pisane przez trzech różnych autorów Maureen Johnson, John'a Green'a i Lauren Myracle. Muszę wam powiedzieć, że jeszcze nigdy tak nie uśmiałam się czytając, a także nigdy nie wciągnęła mnie jakakolwiek książka tak bardzo, jak ta. Już nie mogę doczekać się, jak podzielę się z wami wrażeniami po przeczytaniu wszystkich opowieści. Jak na razie jestem w połowie, na drugim opowiadaniu. Historie te nie są długie bo każda z nich ma około stu stron, a czyta się je szybko, lecz przyjemnie.

"W Wigilię miasteczko Gracetown kompletnie zasypuje śnieg. Na pocztówkach może i wygląda to malowniczo, ale w rzeczywistości bardzo komplikuje życie. I na pewno nikt nie spodziewa się, że przedzieranie się przez zaspy samochodem rodziców, nieplanowana kąpiel w przeręblu albo nieprzyzwoicie wczesna zmiana w Starbucksie mogą prowadzić do spotkania z miłością. Jednak w śnieżną noc, kiedy działa magia świąt, może się zdarzyć wszystko"



Zapach... Świąteczne zapachy chyba dla większość są słodkie, a co najważniejsze wprowadzają jeszcze bardziej w klimat. Gorąca czekolada, korzenne ciasteczka, a także pierniczki, choinka ozdobiona czekoladowymi cukierkami, cynamon z jabłkami, a może soczyste pomarańcza.... to wiele zapachów, które możemy znaleźć w świąteczny dzień, a także w serii zimowych kosmetyków Scottish Fine Soaps. Jak na razie moim zimowym ulubieńcem jest mydło do rąk w żelu, o zapachu słodkiego jabłka, właśnie tej firmy. Ręce po umyciu pachną wspaniale. Kosmetyki te możecie dostać w TKMaxx, a także na głównej stronie >klik<. 


Serial... Czy świąteczny? Nie za bardzo. Z serialem 6teen (szóstka w pracy) mogliście spotkać się, już pewien czas temu, kiedy leciał on na (nie istniejącym obecnie) programie zig zap. To przezabawna kreskówka, której akcja toczy się w centrum handlowym. Każdy z bohaterów ma inny charakter, rozpieszczona Caittlin, skateboarder Jude, buntownicza Nikki, podrywacz Jonesy, kulturalny Wyatt i moja ulubiona postać chłopczyca Jen. Jeden odcinek trwa po 25 minut, a sezonów z tego co wiem jest więcej niż 4. Każdego dnia znajduję 40 minutek na obejrzenie dwóch odcinków. Jest to także dobry wybór dla osób, które jak ja chcą nauczyć się angielskiego, wystarczy obejrzeć kreskówkę w języku angielskim. Oczywiście na internecie znajdziemy także serial w wersji polskiej.
Podczas oglądania, warto przygotować sobie małą, lecz przyjemną przekąskę. Ja postawiłam na moje ulubione czekoladowe ciasteczka lub owoce granatu.

A wy co robicie gdy macie czas wolny?
30 listopada 2014 - 7 komentarzy

Last weeks - photos from my iphone


 Witaam!

 Bardzo lubię posty typu zdjęcia z ostatniego tygodnia/miesiąca. Więc postarałam się aby takiego także nie zabrakło i u mnie. Postanowiłam nie robić wielkich sklejek, z mixem zdjęć, często tak małych, że nie wiesz co się na nich znajduję. Będę wybierać kilka moich ulubionych i opisywać je dokładnie. Niektóre ze zdjęć mogliście już zobaczyć na moim instagramie.


 Jeśli chcesz się wybrać na przepyszne domowe ciasto, to musisz koniecznie zorganizować sobie wycieczkę do Mięcmierza. Mała miejscowość, położona blisko Kazimierza Dolnego zachęca na spacery, każdej pory roku. Gdy dojdziesz do miejsca w którym widać wielki, drewniany wiatrak, skręć, a znajdziesz się tam gdzie jest magiczna kawiarnia. Ze wspaniałym widokiem na Wisłę i zamek w Janowcu. Co do ciasta było przepyszne cytrynowa, kwaśno-słodka tarta. Zjadłabym ją jeszcze raz, ale niestety kawiarnia otwarta jest tylko na wiosnę, lato i początek jesieni, wiec muszę trochę poczekać. Podobno zamykana jest także w brzydkie, deszczowe dni.


 Tak właśnie wygląda widok z kawiarni w Mięćmierzu. Jest tam cudownie! Po zjedzonym deserze można zejść w dół ścieżką do brzegu rzeki i podziwiać widoki. Do tej pory byłam tam tylko jesienią, ale myślę, że zarówno wiosną jak i latem musi być tam pięknie.



 Jak zawszę pojadę do Almy, mam takie wymysły, że muszę kupić sobie napój, którego nie miałam okazji spróbować. No i tak jest, nietypowa, oryginalna butelka wielu z nas zachęca do zakupu. Niestety ten zakup nie okazał się strzałem w dziesiątkę. Ładna butelka została, ale woda wylądowała w zlewie. Chyba nie jestem wielbicielką wody z ogórkiem i miętą...

Podobają wam się posty tego typu? Piszcie w komentarzach.


Instagram ☆Snapchat: aasiulaaa Ask
16 listopada 2014 - 9 komentarzy
Copyright © 2009–2015 Joanna Szwed
Template: Wojtokuba.pl